Rynek pracy schłodzony 22 maja 2026 r.
Wczoraj GUS opublikował szereg kwietniowych danych z krajowej gospodarki. Na pierwszy plan wysuwa się odczyt dynamiki wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw. Ta obniżyła się do 5,4% r/r z 6,6% r/r w marcu. Tym samym była najniższa od początku 2021 r. Jednocześnie zatrudnienie obniżyło się ponownie o 0,9% r/r. W połączeniu z podbiciem inflacji daje to obraz uszczuplenia możliwości konsumenta. Więcej o tych danych pisaliśmy tutaj. Produkcja przemysłowa rosła w kwietniu o 3,1% r/r, a w ujęciu YTD r/r o 3% r/r. Marcowe przyspieszenie jest już historią, a poza tym przybladło po rewizji danych (z 9,4% r/r do 7,5% r/r). Przy nasilających się skutkach kryzysu naftowego tempo ożywienia w sektorze w kolejnych miesiącach może przyhamować. W danych wyraźniej zaznacza się silny impuls inflacyjny – wskaźnik PPI w marcu po raz pierwszy od 3 lat wyszedł na plus w ujęciu rocznym, a w kwietniu sięgnął 1,9% r/r.
źródło: GUS, opracowanie własne
Budownictwo z kolei powoli wraca na ścieżkę ożywienia zainicjowanego z końcem ub. roku. W ub. miesiącu produkcja w sektorze rosła o 4,5% r/r – to wynik solidny, ale nie niweluje w pełni słabego startu roku. Tu również coraz wyraźniej widać impuls dla wzrostu cen. Więcej o najświeższych danych z przemysłu i budownictwa pisaliśmy tutaj. Dla RPP wczorajszy zestaw danych będzie raczej argumentem za ostrożnym podejściem do ewentualnego zaostrzania polityki pieniężnej w odpowiedzi na kryzys naftowy i podbitą inflację. Schłodzone płace i brak sygnałów silnego popytu na pracę sugerują ryzyka dla koniunktury, które mogą mitygować impuls inflacyjny, zwłaszcza w dalszej perspektywie.

źródło: GUS, opracowanie własne
Strefa euro coraz mocniej odczuwa skutki szoku naftowego. Pierwsze szacunki majowych PMI dla Francji, Niemiec i całej strefy euro pokazują coraz wyraźniejsze negatywne skutki gospodarcze szoku naftowego. Pogorszenie koniunktury w usługach się pogłębia – w całej strefie euro PMI sektora obniżył się z 47,6 do 46,4 ciągnąc za sobą całą gospodarkę. Z komentarza do badania wynika, że w 2 kwartale możemy zobaczyć już spadek PKB rzędu 0,2% k/k wyr. sez. Jasnym punktem jest jeszcze przemysł, który jest jeszcze w ożywieniu, a w początkowej fazie szoku korzysta z gromadzenia przezornościowych zapasów. Tu PMI obniżył się z 52,2 do 51,4. Ale poziom nowych zamówień w kwietniu już się obniżył. Poza tym obserwujemy oczywiście wzrost kosztów oraz cen końcowych i narastające zakłócenia w łańcuchach dostaw. Firmy wciąż redukują zatrudnienie, co jest jednak bardziej związane z kontynuowaną optymalizacją w odpowiedzi na inne bolączki strefy euro (np. wzrost chińskiej konkurencji, skutki wojen celnych). Per saldo obraz, który się wyłania z wczorajszych danych da do myślenia decydentom z EBC. Wskaźniki PMI sugerują, że zaraz za szokiem inflacyjnym idzie wyraźne osłabienie koniunktury, co może nieco przytępiać apetyty na prowadzenie konserwatywnej polityki monetarnej i szybkie podnoszenie stóp.

źródło: GUS, opracowanie własne
PMI z USA sugerują przyhamowanie ożywienia. Wskaźniki PMI wpisują się w oczekiwania, iż skutki szoku naftowego będą mocniej odczuwalne w strefie euro niż w USA. USA w dużo mniejszym stopniu jest uzależnione od importu węglowodorów i pochodnych niż strefa euro. Zarówno PMI usług jak i przemysłu pozostają w strefie ożywienia (powyżej poziomu 50). W maju pierwszy ze wskaźników obniżył się kosmetycznie z 50,9 do 51, a drugi nawet wzrósł z 54,5 do 55,3. Choć w przypadku usług to poziomy niższe niż przed szokiem, a więc wskazują na schłodzenie ożywienia. W ujęciu sektorowym skutki szoku rozkładają się zatem podobnie jak po drugiej stronie oceanu, choć z mniejszą intensywnością. Firmy przemysłowe w USA są obecnie bardzo optymistycznie nastawione co do przyszłości, w usługowych jest wręcz odwrotnie. Przy jednocześnie narastającej presji inflacyjnej i mimo wszystko umiarkowanym pogorszeniu koniunktury Fed dostaje na tu i teraz lekki argument za bardziej konserwatywną polityką monetarną.
EUR-USD nadal w okolicy 1,16. Wczoraj rynek dogrywał jeszcze scenariusze rychłego zakończenia wojny na Bliskim Wschodzie, co lekko wspierało euro, ale doniesienia medialne nie dawały podstaw do mocniejszego akcentowania tego tematu. Z kolei majowe dane PMI były mocniejsze dla USA niż strefy euro, co mogło pomagać dolarowi. Na koniec dnia kurs głównej pary nie zmienił pozycji i utrzymuje się w rejonie 1,16.
Złoty z lekkim umocnieniem. Kurs EUR-PLN od przeszło tygodnia porusza się w przybliżonym przedziale 4,24-4,25. Wczoraj zszedł w okolice dolnego zakresu tego przedziału, przy globalnie nieco podbitym apetycie na ryzyko. Na krajowym rynku długu drugi dzień z rzędu trwała korekta spadkowa rentowności. Krzywa przesunęła się w dół o ok. 10 p.b., w czym pomogły niższe ceny ropy oraz słabe odczyty PMI ze strefy euro.
Dziś o 10:00 opublikowany zostanie majowy indeks koniunktury Ifo dla Niemiec. Konsensus zakłada spadek z 84,4 do 84,2.